Joanna Gabor

Nauczycielka przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Gastronomicznych w Toruniu

Awans zawodowy nauczyciela a uczeń

Obecnie bardzo duży nacisk kładzie się na coraz to wyższe wykształcenie  i doświadczenie nauczycieli. Jest to uzasadnione i bardzo chwalebne. Każdy troskliwy rodzic marzy, aby jego dziecko było pod opieką  nauczyciela z ogromną wiedzą merytoryczną i jeszcze większym doświadczeniem. Słuszny jest bowiem pogląd, że im wyższy poziom prezentuje nauczyciel, tym w bardziej profesjonalny sposób przekaże swoją wiedzę i lepiej przygotuje swoich wychowanków do roli dorosłego człowieka, dając tym samym dziecku lepszą szansę na przyszłość. A to właśnie one, nasze dzieci, powinny być najważniejszą i największą naszą inwestycją. To one kiedyś będą podejmować decyzje i działania dotyczące nas wszystkich. Nie wolno nam o tym zapominać.

Nauczyciel mający dużą wiedzę i umiejętność jej przekazywania musi być jednocześnie wnikliwym obserwatorem i dobrym psychologiem. Dzieci, które przychodzi nam uczyć, są nierzadko obciążone bagażem przykrych doświadczeń i przeżyć, które nigdy nie powinny być ich udziałem, a które wyryły piętno na ich psychice. Takie dzieci wymagają szczególnego, indywidualnego podejścia, poświęcenia im wielu dodatkowych godzin, którymi obecny, zagoniony nauczyciel dysponuje w coraz mniejszym stopniu. Dzieci te, a wbrew pozorom nie jest ich mało, są nieufne, zamknięte w sobie, chowają swoje problemy za parawanem  obojętności, lekceważenia, arogancji czy nawet agresji. Uczą się słabo i często wagarują. Rola nauczyciela polega również na tym, aby do tych uczniów dotrzeć i ich “odzyskać”. Na pewno nie jest to zadanie ani proste, ani łatwe. Jest to rola nauczyciela, o której się nie mówi, albo mówi za mało, a która wymaga  o wiele więcej wysiłku, zaangażowania i poświęcenia niż tak dobrze przez nas opanowane nauczanie naszych przedmiotów. Praca z takimi uczniami jest przez innych niezauważana, a więc traktowana jako nieistniejąca. Nikt nie widzi naszych popołudniowych godzin spędzonych na rozmowach z uczniem czy jego rodzicami. Jest więc to praca, którą nie można się wykazać w  swoich osiągnięciach, może jedynie jej wynik obrazuje wkład naszej energii, serca i czasu.

“Pogoń” za kolejnymi stopniami awansu zawodowego “skierowała” nauczycieli na kolejne studia podyplomowe, liczne kursy, szkolenia, warsztaty metodyczne, zmusiła do zagłębiania się w “tony” literatury fachowej, co nierzadko odbywa się kosztem rodziny i uczniów. Zaczyna brakować czasu, aby rzetelnie wypełnić wszystkie wzięte na siebie obowiązki. Ilość zadań, jakie przed sobą stawia nauczyciel starający się o awans zawodowy, jest tak duża, że realizacja jednego pociąga za sobą wywiązanie się z innych nie w takim stopniu, jak byśmy sobie tego życzyli. Zmniejszamy więc nakład pracy i energii na tę najmniej widzialną sferę naszej pracy, tj. na pokonywanie wraz z uczniem jego problemów osobistych, ukazywanie mu właściwej drogi, podpowiadanie innego wyjścia z sytuacji, w której się znalazł, a która go przerasta.

Uważajmy, aby w pogoni za koniecznym nie zgubić najważniejszego - ucznia!